text
stringlengths
20
179
source
stringclasses
1 value
No to zajebisty specjalista. – To jest zadrapanie. To można pomalować. – Wiesz ale teraz się z – tym już nikt nie bawi.
subtitles
Trzeba wymienić całą maskę. – Zresztą, co ja ci się będę tłumaczył. – Jak będziesz pyskował, to się okaże, – że zawieszenie też jest do wymiany
subtitles
I auto do kasacji. – Co chcesz? – Czy ja niewyraźnie mówię? – Chcę pieniędzy.
subtitles
Zły adres bo mnie nie – stać na wycieczkę do Radomia. – Spokój, Seba, spokój! – Widzisz to jest delikatny temat,
subtitles
bo Seba ma teściową z Radomia. – Nieważne. Mam dla ciebie propozycję. – Rozniesiesz to – i przyniesiesz 20 tysięcy. Ale spokojnie,
subtitles
reszta dla ciebie. – Może nawet ci wystarczy – na szkolną wycieczkę. – Ale człowieku, ja nie mogę,
subtitles
ja mam kuratora. – Uuu, kuratora… – to jest poważna sprawa. – Sam pamiętam, jak to było.
subtitles
Dobra, nie było tematu. – Jeszcze tylko jedna rzecz. – Zostaw mnie! – Chcesz z udarem, czy bez?
subtitles
Trzymaj go. – Nie, nie… stop. – Nie można było tak od razu? – Masz miesiąc.
subtitles
- Stary, wszystko gra? – - Tak. – - Czego chciał? – - Pogadać.
subtitles
Ale Bolo następnym razem, – weź wpadnij pod inny samochód. – Nie kojarzysz, to był Czystek. – Ten mocny zawodnik, w każdym razie.
subtitles
Ma ksywkę „złota rączka”. – - Ciekawe dlaczego? – - Hej, Dante! – Nie chcesz wiedzieć.
subtitles
Ej, chyba coś zgubiłeś. – Coś ci się pomyliło chyba. – No nie, to twoje. – Wypadło ci w bibliotece.
subtitles
Nie znam cię. Spadaj stąd. – Co jest? Teraz masz Alzheimera? – Powiedziałem spadaj stąd, – czy mi się wydaje.
subtitles
Świruska – Luzuj człowieku. – Stary, nie wiedziałem, – że kręcą cię freaki.
subtitles
Przestań – Ty chodzisz do biblioteki? – Stary, te bibliotekarki… – Trzymaj.
subtitles
Ej, świrusko. – Myślisz, że nie widzę, co robisz? – Jak się do niego przystawiasz? – - Do kogo?
subtitles
- Do Dantego. – Myślisz, że taki chłopak, jak on będzie – chciał być z takim freakiem, jak ty? – Ej, mówię do ciebie.
subtitles
Co, myślisz, że wyrwiesz go – na tę swoją wrażliwość społeczną – i niechęć do patriatatu? – „Patriarchatu”.
subtitles
Odwal się od niego – i idź się emancynować gdzie indziej. – „Emancypować.” – „Emancypować” od emancypacji.
subtitles
O, słuchaj koleżanki. – Jeszcze raz zobaczę was razem, – to przysięgam… – Masz rację, to nie jest chłopak dla mnie.
subtitles
On woli tępe dzidy. – Więc jesteś w jego typie. – - Serio? – - Serio.
subtitles
Laska dosłownie nazwała cię – tępą dzidą, a ty się szczerzysz. – Obudź się. – Ale, powiedziała, że do siebie pasujemy.
subtitles
- No i co? – - Dobra, cicho, idzie tu! – Hej, Dante! – - Pomógłbyś nam z jedną sprawą?
subtitles
- Nie teraz Anita. – Chodź. – Weź mnie tak nie nachodź, – jak jestem z kumplami, dobra?
subtitles
I nie mów o tej bibliotece, – bo coś głupiego sobie pomyślą. – Za dużo myślisz o tym, – co myślą o tobie inni.
subtitles
Ja mam na to wywalone. – Może dlatego wszyscy cię mają za świruskę. – Co mnie obchodzi, co myślą o mnie debile? – - To nie są debile.
subtitles
- Nie? – Cegła właśnie dyma ławkę, – także tyle w temacie debili. – Wiesz, podobno o gustach
subtitles
się nie dyskutuje. – A historii tej ławki i tak nie zrozumiesz. – Po co się z nimi zadajesz? – - Jesteś na to za inteligentny.
subtitles
- Tak, a co ty o mnie wiesz? – To. – To jest bardzo dobry tekst. – I oddam ci go za „Gniew”,
subtitles
który mi zabrałeś. – Wyrzuć to, nie rób mi siary. – Sory, byłem zajęty drugą ławką. – Szczęść Boże.
subtitles
- Szczęść Boże. – - Szczęść Boże. – Dante! Dante! Poczytasz mi? – Cicho. Innym razem mistrzu, dobra?
subtitles
- Proszę, pięć minut! – - Innym razem. Leć spać. – Kubuś! – Kubuś, ząbki umyte?
subtitles
To do pokoju, już. Raz, raz. – Dante! – Co tak późno? – - Dużo nauki?
subtitles
- Tak, no, dużo – - Jesteś głodny? – - Nie, już pójdę spać. – Ale siostra chyba też powinna.
subtitles
Dzień dobry. – O, panie Janie! Jak idzie nauka? – Ale komu? – Mi czy uczniom?
subtitles
Żartuję dajemy radę. – - Która jest godzina? – - Dziewiąta. – No właśnie, dziewiąta.
subtitles
A ja jeszcze nikomu nie przypierdoliłem. – Ej, świrusko! – Mówiłam, żebyś trzymała – się od niego z daleka.
subtitles
- Przepraszam. – - Nie, nic się nie stało. – Też moje? – Tak, leżało tutaj.
subtitles
Co słychać? – Wszystko okej. – - Na pewno, Nel? – - Tak, tak.
subtitles
„…więc warto kochać, – bo miłość jest uczuciem dobrym, – a dobre…” ble, ble, ble. – „Prawdziwa miłość, jest na całe życie”…
subtitles
Żebyś się nie zdziwiła, dziewczynko. – „Miłość cierpliwa jest, – łaskawa jest, – miłość nie zazdrości,
subtitles
nie unosi się gniewem, – nie szuka poklasku. – To nie miłość jaką znamy, – tylko jaką chcielibyśmy mieć.
subtitles
To nie opis produktu, – tylko hasło marketingowe. – To lista życzeń, tak różna od tego, – co znajduje się pod choinką.”
subtitles
No i mamy zwycięzcę. – „Romantyzm nie stawiał na rozum. – Nic więc dziwnego, że idealizował – uczucie tragiczne i destruktywne.
subtitles
Bez znaczenia czy chodziło o – kobiety, ojczyzny, Boga, – efekt był zawsze opłakany. – Bo miarą miłości zawsze było cierpienie.
subtitles
Dlatego Romeo i Julia zamiast – szampana piją truciznę, – Werter strzela sobie w głowę, – a Titanic tonie.
subtitles
Miłość, to jest wieczna satysfakcja, – nie z tego co jest, – ale z tego co mogłoby być”. – No genialne.
subtitles
- Wiesz może, kto to napisał? – - Cegła, przyznaj się. – Nie no, poważnie was pytam. – Ale dlaczego niepoważnie.
subtitles
To jest dyskryminacja. Halo, halo. – Czasami was nienawidzę. – Poezja kloaczna? – Słucham? Przecież to patologia jest.
subtitles
- Andrzej Bobik. – - Jan Sienkiewicz. – Za coś takiego to powinien być kryminał. – Bez przesady,
subtitles
dzieciaki muszą się jakoś wyrazić. – „Głaskałem Kaśkę po jeżu, – na wycieczce w Kazimierzu”. – No… Krótki erotyk sentymentalny.
subtitles
„Wal Niemca po hełmie, – będzie ci przyjemnie”. – No, ciekawe uosobienie, trochę prosty rym. – No i banalne przesłanie.
subtitles
„Dajcie mi punkt podparcia, a – obesram ziemię”. No panie… – Dobre. Kurczę, taki Archimedes – na miarę naszych czasów.
subtitles
Ja bym zostawił. – Wybaczy pan, ale o tym, – co ścieramy, decyduję ja. – A pan jest kim? Woźnym? Sprzątaczem?
subtitles
Jestem wicedyrektorem. – O widzi pan. – Trochę błędnie pana zinterpretowałem. – To pewnie przez tego mopa.
subtitles
Dobra, idę się odlać. – „Porzućcie wszelką nadzieję”, – To musi pan zostawić. – Toaleta to nie zeszyt, żeby po niej mazać.
subtitles
Tu nie jest miejsce na sztukę. – Tu jesteś w błędzie, panie kolego. – Sztukę można znaleźć nawet – w najmniej oczekiwanym miejscu.
subtitles
„Boska komedia”! – Kto to napisał? – Jurand ze Spychowa. – A może Dante?
subtitles
Dobry wieczór, co potrzeba? – Co potrzeba? – Jeszcze raz wosk bym poprosił. – Oddawaj hajs i towar.
subtitles
Jakiś problem panowie? – No właśnie, tak myślałem. – Spieprzać mi stąd! Raz! – I spróbujcie mi tu wrócić!
subtitles
No właśnie, no. – Dzięki. – Czemu nie mówiłeś, – że latasz z towarem, co?
subtitles
Przecież byśmy ci pomogli. – Dlatego wam nie mówiłem. – Z Czystkiem nie ma żartów, – jakby ja nie chcę was w to wkręcać.
subtitles
Ja cię w to wciągnąłem okej? – To jest moja wina. – Jesteśmy w tym razem. – No właśnie, no.
subtitles
Jedziemy do mnie. – Nie mam majtek. – Nie chciałbym, żebyś się przeziębiła. – Pożyczyłbym ci swoje,
subtitles
ale nie na tym chyba polega problem. – Ale jaki problem? – Przecież ja nie mam żadnych problemów. – Co jest? Nie podobam ci się?
subtitles
Nie podobam się – „panu”. Jeszcze nie przeszliśmy na „ty”. – To… – co rozkażesz, mój panie?
subtitles
Jestem osobą zaufania publicznego. – Gdybym umawiał się z uczennicami – bez wiedzy ich rodziców, – to chyba nadużyłbym tego zaufania.
subtitles
Ale jednak umówił się pan ze mną, – Nie? – Tak. – Ale najpierw zadzwoniłem do twojego ojca.
subtitles
Zwariowałeś?! – No i co mu powiedziałeś? – Powiedziałem mu, – że chyba poświęca ci za mało czasu.
subtitles
I że chyba powinniście ze sobą – poważnie porozmawiać. – O, Serio?! – Siedzi tutaj z tyłu.
subtitles
To się nie dzieje. – To się nie dzieje naprawdę. – Anitko. – Anitko.
subtitles
Córeczko – - Przepraszam Tato. – - Spokojnie. – Spokojnie.
subtitles
Spokojnie. – Dante, <i>my man</i>! – Mocny towar nam wczoraj odpaliłeś. – Głośniej, niech wszyscy usłyszą.
subtitles
Sorki. – Cegła się tak zjarał, – że musiałem go siłą od lodówki odciągać. – Przewyborna gastrówa, nie?
subtitles
Dante, – on wpierdolił wczoraj – wszystkie mrożone krewetki. – Razem z lodem.
subtitles
Cegła… – - Niee… – - No. – - Jesteś dumny z tego?
subtitles
- Jak najbardziej. – Ej, to było na żywo. – Będziesz gwiazdą internetu. – Oddawaj to.
subtitles
Zostaw mnie. – Mojej faworyci ci z II B. – Co tak stoisz? – Zaproszenie potrzebne? Do przodu.
subtitles
Wy też, do przodu. – A ty zdejmij te pingle. – No już, do przodu. – Weź turlaj dropsa ziomek.
subtitles
Co się tak gapicie? – Proszę okazać zawartość torebki. – Bardzo proszę. – Co to ma być?
subtitles
Przecież mam jakieś swoje prawa, co? – - Do tyłka jeszcze mi pan zajrzy, co? – - A żebyś wiedziała, że zajrzy! – Oddzielę ziarno od plew!
subtitles
Wasze prawa się kończą – po wejściu do szkoły. – Masz to jak schować? – Kieszenie proszę opróżnić.
subtitles
Dalej, dalej, wkładać. – O, tu jest, tu jest, tu jest. – Chyba sobie jaja robicie. – O, zajebiście…
subtitles
Mają do mnie słabość, – dobrego człowieka czują. – Ten pies nie ma słabości do dobrych ludzi. – Tylko do narkotyków.
subtitles
Proszę pokazać zawartość torby. – Przecież ja jestem polonistą. – Ja tutaj pracuję. – Panie wicedyrektorze…
subtitles
Niewinni nie mają nic do ukrycia. – Musimy coś zrobić. – Może ja przeszukam ten plecak? – Twoja stara pije wodę po parówkach!
subtitles
Nguyen! Cegielski! – Twój stary sika na siedząco! – Chwila! – Gdzie to?
subtitles
Zabierz tego psa! – Norwid umiera, 23 maja 1883 roku. – Poeta, prozaik, dramatopisarz, – malarz, rzeźbiarz,
subtitles
kumpel Słowackiego i Chopina, – mimo wielkiego talentu – umiera w nędzy i zapomnieniu. – Przynajmniej został doceniony po śmierci.
subtitles
I to jest chyba właśnie najsmutniejsze. – Nagroda uznania przyznana po śmierci. – To już tak zupełnie prywatnie wam powiem, – że nie ma dla mnie
subtitles
nic bardziej frustrującego, – niż marnowanie swojego talentu. – I to mówię do was wszystkich. – Możemy na tym skończyć.
subtitles
Ale panie profesorze, – zostało jeszcze parę minut lekcji. – No właśnie. – No to poczekajcie sobie do dzwonka.
subtitles
Pani profesorze. – Chcieliśmy podziękować – za to, co pan zrobił. – Przyjmuję. I co?
subtitles
Myślicie, że to wystarczy? – Dobra – Ci, co wiedzą o co chodzi, macie – kupić trochę kiełbasy na grilla.
subtitles
I spotykamy się na plaży nad Wisłą. – - Dobra. – - Możemy jeszcze chwilę pogadać? – Co, będzie kazanie?
subtitles
Bo miłość to wieczna – satysfakcja nie z tego co jest, – ale z tego co mogłoby być. – Brzmi znajomo?
subtitles
Gdzie się tego wszystkiego nauczyłeś? – Stary był takim – niespełnionym intelektualistą. – Trochę jak pan,
subtitles
z całym szacunkiem. – A jak pił, to mnie zamykał – w bibliotece, a często pił, więc… – U sióstr jest podobnie,
subtitles
tylko książek mniej. – Ale przynajmniej jak czytam, – to nie każą mi iść na roraty. – No, a w każdym razie chciałem…
subtitles